Wyciśnijmy energię z EURO
Urządźmy prawdziwą fiestę
Zastanówmy się po co nam EURO
 

Górne menu



Projekt Społeczny 2012 / Home / Rycerze księstw piłkarskich




Rycerze księstw piłkarskich

Dla tych, którzy kibicują niedzielami, w wolnej chwili, tej drużynie, którą lubią, a tak naprawdę znają nazwiska 3 piłkarzy, pewien wzór kibicowania nie mieści się w głowie. Pewna moc kibicowania można by lepiej powiedzieć. Są kibice, którzy nie opuszczają żadnego meczu, wiedzą o swojej drużynie wszystko, w wolnych od pracy chwilach myślą jak zorganizować wyprawę na wyjazdowy mecz, albo jaką wymyślić oprawę, żeby kibicom przeciwnika pospadały kapcie.

Ich oddanie dla klubu jest na tyle silne i trwałe, że organizuje im życie i - jakby powiedział psycholog - stanowi ważny komponent ich tożsamości. W świecie, w którym większość rzeczy jest letnia, powierzchowna i jednak mocno nastawiona na „ja”, taka postawa jest wyjątkowa. I choć może dziwić, to jednak warto się nad nią zastanowić.

Ci „intensywni” kibice kierują się w swych działaniach honorem swojej drużyny (honor to jakoś ostatnio rzadko używane słowo). Są wierni, co znaczy, nie opuszczają drużyny w potrzebie czy po klęsce. Są aktywni, czyli nie tylko są na trybunach, ale również dają świadectwo poprzez najbardziej wymyślne i pracochłonne formy dopingowania. Są zasadniczy, czyli trzymają się reguł, które określają liderzy. Ci kibice to prawdziwa wspólnota, która czasem przypomina rycerzy-wasali, nieustępliwych obrońców honoru swoich seniorów-piłkarzy.

W tych państewkach piłkarskich oprócz szlachetnych rycerzy, są oczywiście też „piraci”. To w nich kumulowana agresja znajduje ujście w tak zwanych „ustawkach”, czyli planowanych bójkach. To oni wymyślili prostą logikę; bijemy tych, którzy kibicują przeciwnej drużynie. „Piratom” piłkarskie rozrywki dostarczają jedynie pretekstu do jatek, albo po prostu źle pojmują, co znaczy bronić honoru swojej drużyny. W „ustawkach” też obowiązuje kodeks
i zasady, też mówi się o wierności, też sensem jest drużyna, ale granica tego, co przynosi wasalom chlubę, zostaje tu często przekroczona, znika dystans i symbolika. I nie ma już tego, co w sporcie jest fundamentalną ideą: celebracja konfliktu na wyabstrahowanym polu piłkarskiego boiska, właśnie po to, żeby poza stadionem nie było przemocy.

Istnienie „piratów” nie powinno nam jednak przysłonić „rycerskiego kibicowania”, którego jest więcej, ale rzadziej się o nim mówi.

Data publikacji: 02 Marzec 2010

Komentarze