Metamorfozy projektu
Projekt w ostatnich miesiącach kilkukrotnie przechodził metamorfozę: pojawiały się nowe osoby, nowe pomysły i nowe sposoby na realizację pomysłów już okrzepłych. Z jednej strony świadczy to o tym, że inicjatywa się rozwija: pojawiają się nowe możliwości i nowi partnerzy. Z drugiej strony jednak: weź tu człowieku cokolwiek zaplanuj z wyprzedzeniem większym niż dwa tygodnie, stwórz budżet, harmonogram i kontroluj, czy prace przebiegają tak, jak przebiegać powinny. Nie da się.
Stoimy przed wyborem: skostnienie albo chaos. Pierwsza alternatywa wiąże się z ryzykiem tego, że nowe możliwości nie zostaną przez nas wykorzystane; druga - że nie wykorzystamy żadnych możliwości grzęznąc w komunikacyjnym bagnie.
Zaklinając rzeczywistość w wiersze i kolumny tabel nie sprawimy, że faktycznie zacznie ona wyglądać tak, jak byśmy tego chcieli. Schematy mogą co najwyżej zapewnić nam dobre samopoczucie. Podobnie, nie każdy nowy pomysł zasługuje na miano genialnego tylko dlatego, że się pojawił i że jest nasz.
Nie sądzę jednak, by nie istniała trzecia droga. Czymś, co może nam pomóc uniknąć obu skrajności jest spora dawka zdrowego krytycyzmu. Nie powinniśmy przytakiwać sobie nawzajem bardziej, niż to konieczne. W przytakiwaniu samemu sobie wystarczający dobry jest każdy z nas. Z tym jednym na pewno damy sobie radę ;-).







