Więcej pokory w projekcie!
Czasami łapiemy się na tym, że o społecznej stronie Euro mówimy tak, jak gdyby wszystko zależało tu od nas: jak gdyby nic w Polsce nie działo się i nie mogło się zadziać bez naszego udziału. Tak jednak nie jest i bywa, że boleśnie się o tym przekonujemy.
Miasta Euro nie są pustynią; przeciwnie, wkraczamy na obszary gęsto zaludnione. Organizacje pozarządowe działają tu od wielu lat, strefy wpływów i zadania są z grubsza podzielone, więzi i zaufanie budowane przez lata procentują. W to wszystko wchodzimy my, osoby z zewnątrz i - z właściwą ludziom akademii gracją i zasobem trudnych słów - zaczynamy się mądrzyć. Problemem nie są nasze ambicje: to, czy jakiś projekt zrealizowany zostanie z naszym udziałem, czy bez nas. Problemem jest jak zwykle komunikacja: to, że nie zawsze wiemy z kim i z czym przyjdzie się nam spotkać, i to, że tym, których spotkamy nasze intencję również mogą wydać się niejasne.
Nim zwojujemy świat powinniśmy pamiętać przede wszystkim o tym, by przez własną nadgorliwość nie zniszczyć tego, co już udało się wypracować. Tym bardziej, że nie o nasze więzi i nie o nasze zaufanie tu idzie.







